|
Przenikliwy dźwięk komórki świdruje mózg. Sklejone snem oczy nie chcą się otworzyć. Pies patrzy z politowaniem i odwraca się tyłem. Jeszcze chwila, 5 minut, przecież to 3 rano... Ale z sąsiedniego pokoju już słychać alarm z innego telefonu, w pokoju na górze łomoce po podłodze upuszczona latarka... Rzut zaspanego oka za okno – jest łuna, wstaje świt... Czas na nas! Ktoś włącza czajnik, ktoś wsypuje kawę do kubków... Komuś nie chce się wstać... Łobuzerskie spojrzenie kolegów wystarcza i pod drzwiami smacznie śpiącego delikwenta rozlega się męski chór majestatycznie intonujący „Kiedy ranne wstają zorze...” Chwilę później zza drzwi pada spokojna odpowiedź: „Dziękuję, nie jestem zainteresowana”. Wobec tak ogromnej kultury pozostaje tylko skapitulować. Za oknem słychać odgłos zapalanych silników, sprzęt i statywy lądują w bagażnikach, z szyb samochodów spływają strugi nocnej rosy... i mkniemy pustą szosą na wschód, w poszukiwaniu światła.
|