Patrzysz na mnie, jakbyś chciał powiedzieć, że konie też czują, pochylasz łagodnie szyję, gdy dmucham Ci czule w chrapy, kładziesz mi łeb na ramieniu, jakbyś chciał dać mi znać, że konie też potrzebują miłości, więc czyszczę Cię... najlepiej jak umiem...
A potem pędzimy razem słysząc świst wiatru w uszach, czuję jak prężą się nasze mięśnie w galopie, ufam Ci, gdy płyniemy przez bezkresne pola i łąki, i teraz już wiem, że kto dosiadł konia, ten dosiadł wiatru...